WYDZIAŁY

Od kilku lat przekonuje studentów: - Nie bądź szarą masą!

Przed pójściem na studia rzucała monetą, co wybrać: kulturoznawstwo czy socjologię. Wypadła reszka. Teraz pisze więc magisterkę z socjologii na UwB, a za swoją studencką działalność odebrała Nagrodę Santander Universidades.

Adrianna Gregorczuk działaczką społeczną była od zawsze. W liceum żadna akcja nie odbyła się bez jej udziału. Już wtedy zaistniała jako jeden z najlepszych dziennikarzy obywatelskich w Białymstoku, odbywając praktyki w Gazecie Wyborczej. Działała w białostockim sztabie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Rozpoczęła więc studia z nietypowym postanowieniem: „Już nic nie robię. Koniec z tą bieganiną. Teraz skupiam się na nauce i odpoczywam.”

Nudno zrobiło się już po pierwszym roku studiów. Pustka, dziura, nie mogła znaleźć sobie miejsca. Zajęcia na socjologii zagospodarowywały jedynie mały promil jej energii. Rutyna. Za co więc dostała Nagrodę Santander?

- Naprawdę chce Pani wiedzieć? – upewniła się. – Ok.  

Poniżej bardzo skrótowy zapis działalności Adrianny Gregorczuk w latach 2012-2016.

Na II  roku studiów angażuje się w prace samorządu Wydziału Historyczno-Socjologicznego. Zaraz potem zostaje wybrana do Parlamentu Studentów UwB. Wkrótce trafia do Komisji Stypendialnej oraz dodatkowo zostaje Rzecznikiem Praw Studenta. Mniej więcej w tym samym czasie obejmuje funkcję wiceprezesa Koła Naukowego Socjologiczno-Antropologicznego. W następnym roku zostaje jego prezesem. Do tego dochodzi: cała serii konferencji, warsztatów, najrozmaitszych spotkań naukowych. Ale to ciągle nie jest TO. Rozpoczyna więc działalność w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów Uniwersytetu w Białymstoku. Już po pół roku trafia do Zarządu NZS UwB jako wiceprzewodnicząca do spraw projektów. Po pewnym okresie swojej działalności w strukturach regionalnych, trafia do Zespołu Krajowego NZS na stanowisko dyrektora do spraw międzynarodowych. Udziela się w organizacji AIESEC. W zeszłym roku brała udział w krajowej olimpiadzie projektów społecznych Zwolnieni z teorii. Powołała drużynę z UwB przy projekcie Human Business, który zajął VI i VIII miejsce w Polsce. Od roku jest redaktorem wicenaczelnym portalu Młody Wschód. Pracuje zawodowo. Jest specjalistą do spraw marketingu w małym przedsiębiorstwie.

- To tyle z ważniejszych rzeczy – kończy. - Poza tym pomagam mamie. Mieszkam już od prawie 3 lat sama, staram się usamodzielnić. 

- A mówi się, że ta dzisiejsza młodzież w nic się nie chce angażować i kijem jej nie zagonisz…

- Jest coś na rzeczy – przyznaje. – Organizacje studenckie na początku mojej studenckiej działalności chyba nie do końca podążały za tym, by dostosować swoją ofertę do potrzeb nowego pokolenia studentów. W momencie kiedy zaczynałam studia i starałam się znaleźć swoje miejsce w organizacji, to nic ciekawego nie rzuciło mi się w oczy. Organizacje zachęcały: zróbmy coś wspólnie, ale jak przychodziło do konkretów, to już brakowało rzeczowych odpowiedzi. Dołączenie do organizacji i podejmowanie w niej działalności nie stanowiło wyzwania, skupiało się głównie na organizacji wydarzeń kulturalno-rozrywkowych. Poza tym organizacje działające w Białymstoku za mało się promowały. Nie nadążały momentami za ekonomią i współczesnym rynkiem pracy. Teraz jest ogromny progres, struktury absolutnie wszystkich podlaskich organizacji studenckich odświeżyły profile swojej działalności i dostosowały je do współczesnych wymogów. W NZS bardzo staram się dbać o poziom oraz standardy, rezultaty już widać po ostatniej rekrutacji  – w tym roku przyjęliśmy 60 nowych osób. 

Zaproponowane przez Adriannę i jej współpracowników zmiany są fundamentalne. Chodzi o to, by pokazać studentom korzyści, jakie mogą mieć, angażując się w ruch studencki.

-  Pokolenie dzisiejszych studentów jest bardziej zindywidualizowane, skupione na sobie. Często pragną ze swojej pracy otrzymać konkretny profit – mówi Adrianna. – Niestety jest to kluczowy argument, który przekonuje ich do zrobienia pierwszego kroku. I nie chodzi tu o pieniądze. Teraz w cenie jest nawiązanie rozległej sieci kontaktów, bo dzięki temu otrzymuje się informacje o wakatach, płatnych stażach itd. Organizacje studenckie się profesjonalizują, zaczynają funkcjonować jak przedsiębiorstwa. Na szkoleniach uczymy jak napisać ofertę sponsorską, jak negocjować z kontrahentem, jak tworzyć efektywny marketing, biorąc pod uwagę statystyczne współczynniki, jak aplikować o granty. Nie zaprzeczam, niektóre kierunki studiów oferują taką wiedzę, ale jednak głównie w teorii. Organizacje studenckie dają możliwość praktyki i rozpoznania, co jest dla ciebie, a co raczej nie. Dla pracodawców ważne jest, że potencjalny kandydat na stanowisko pracy ma umiejętności zdobyte w praktyce. Po kilkuletniej działalności w NSZ, można już odpowiedzieć na anons w stylu: „poszukuję 25-latka z doświadczeniem zawodowym”.

Czy jest coś do poprawienia w działalności studenckiej? Ciągłym problemem jest umiejętność pracy w grupie oraz merytoryczne rozwiązywanie konfliktów. W szkołach ponadgimnazjalnych niestety nie stawia się na efektywną kooperację. Adrianna zauważa, że studenci mają niskie poczucie wartości i bardzo często wyznają zasadę, że najlepiej się nie wychylać. Często brakuje im ambicji, bądź uważają to za coś złego. Edukacja szkolna działa w zasadzie „nauczmy ryby latać”. Uczniowie nie zajmują się tym, co ich interesuje, ale wkuwają formułki, których na drugi dzień już nie pamiętają.

- Niestety nasz system edukacyjny, ma ogromne problemy i spore opóźnienie względem chociażby rewolucji technologicznej. W organizacjach wszyscy się znamy. Umiem kogoś pokierować do zespołu, w którym będzie mógł się realizować - bo bycie szarą masą jest najgorsze − Adrianna czuje się momentami życiowym coachem. - Wielu ciekawych ludzi wciągnęłam do pracy przy różnych projektach studenckich, są z tego duże korzyści i dla nich samych, i dla uczelni. Byłam kiedyś bardzo wojującą działaczką, ale sama też ciągle się uczę. Teraz potrafię wiele przemilczeć. Często jest to skuteczniejsza metoda w pracy z ludźmi. Bardziej uwypuklam zalety, mniej krytykuję. 

Adriannę najbardziej wciągnęła praca w Biurze do spraw Międzynarodowych NZS. Wiąże się to z jej zainteresowaniami i kierunkiem studiów. Białostoczanki od tego roku bardzo silnie wspierają struktury krajowe NZS. Są tam aż dwie studentki z UwB. Centrum krajowym projektu Wampiriada zarządza Gabriela Adamowicz, również studentka socjologii. Marta Jasiuk z Politechniki Białostockiej jest dyrektorem do spraw promocji i IT. Laura Laskowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku nadzoruje przepływ finansów NZS w skali całego kraju. 

Gdzie Adrianna widzi siebie za 20 lat? Rynek pracy jest tak dynamiczny, że nie wiąże swojej przyszłości z jakimś konkretnym zawodem. Chciałaby, żeby miało to pewien związek ze współpracą międzynarodową. Uwielbia podróżować. Może więc jakieś stanowisko w zagranicznej placówce, może własna działalność… Aktualnie myśli o studiach III stopnia i pisze pracę magisterską o homo-sovieticusie w Rosji. I znowu wdała się w spór fundamentalny: czy on jest, czy go w ogóle nie ma?