WYDZIAŁY
Poprzednia wersja strony

Z pasją tworzę inny, magiczny świat

Anna opowiada historie. Choć inaczej niż większość z nas – nie słowami, tylko obrazem. Sama fotografuje, sama tworzy kostiumy – historyczne, teatralne. Dopracowane w każdym szczególe, zwracają uwagę kolorystyką, oryginalnością. Kocha nietypowe nakrycia głowy, regularnie ubiera w nie swoje modelki. Czasem cała opowieść mieści się na jednym zdjęciu, czasem potrzebuje całej serii fotografii.

Buduje swoje historie kolorami, scenografią, gestami, mimiką. Raz do stworzenia fabuły wystarczy charakterystyczny wyraz twarzy. Innym razem jest to… brak czegoś oczywistego. Kiedy zaczyna fotograficzną sesję, wie, co chce opowiedzieć, ale i tak wszystko, co najważniejsze, wydarza się podczas robienia zdjęć, bo opowiadanie historii aparatem to twórczy proces, który dzieje się podczas kontaktu z modelem, podczas łapania światła, zamykania w ułamku sekundy tego jedynego gestu.

- Uwielbiam kolory – przyznaje. – Gra kolorami ma ogromne znaczenie, dobór kolorów nigdy nie może być przypadkowy. Czasem potrzebuję kolorów intensywnych, wybuchających wręcz. Czasem stawiam na stonowane – wszystko zależy o d tego, co chcę przekazać. Kolorami maluję nowy świat.

Anna Jaroszewicz-Supruniuk to absolwentka filologii rosyjskiej Uniwersytetu w Białymstoku. Artystka całym sercem. Jej największymi pasjami są: fotografia i kostiumy. Do tego dołóżmy zainteresowanie historią, a już będzie jasne, dlaczego Ania należy do wczesnośredniowiecznej grupy rekonstrukcyjnej, szyje kostiumy  oraz fotografuje stworzone przez siebie opowieści.

- Kostium wczesnośredniowieczny można uszyć w ciągu jednego dnia, choć ręczne wykończenia strojów bywają pracochłonne. Natomiast przygotowanie pełnego kostiumu z XIX wieku, razem z bielizną, ręcznymi haftami, może zająć miesiąc i więcej. Ubiory dziewiętnastowieczne mają bardzo skomplikowane kroje, są bardzo pracochłonne. Ale ja uwielbiam je robić, wcale mnie to nie nuży – śmieje się.

Ukończyła grafikę w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Supraślu, a potem jeszcze półtoraroczny kurs fotografii w Centrum Kształcenia Ustawicznego w Białymstoku, zakończony państwowym egzaminem zawodowym i uzyskała tytuł  - fotografa.

- Esencją fotografii jest tworzenie historii. Jest ona również „lustrem” naszych uczuć i emocji. Zatrzymaną w swej ulotności bezpowrotną chwilą – mówi. - A świat kostiumów to świat magii, innego wymiaru. Kostium wciela nas w nową, niepowtarzalną rolę. Dzięki niemu możemy nagle być kimś innym.

Obydwie jej pasje mają źródło w dzieciństwie. W arkany fotografii Annę wprowadził ją tato, fotoamator.

- Byłam w podstawówce, kiedy tato pokazał mi, jak się robi zdjęcia, jak się je wywołuje. To były czasy, kiedy aby wywołać zdjęcie, siedziało się w zaciemnionej łazience, przy powiększalniku. Zdjęcia pojawiały się nagle, na białym papierze fotograficznym, zanurzonym w kuwecie wypełnionej jakimś płynem. To była magia – wspomina. To poczucie magii towarzyszy jej do dziś, choć zmieniły się aparaty i nie trzeba powiększalnika ani chemicznych preparatów, by zobaczyć zdjęcie.

Fascynacja kostiumami i tworzeniem inscenizacji wzięła się z magii teatru, szczególnie lalkowego. Anna i jej mama były częstymi widzami Białostockiego Teatru Lalek.

- W domu też bawiłam się w teatrzyk, sama robiłam kukiełki, wystawiałam przedstawienia. Nigdy o tym nie zapomniałam. I choć do tej pory nie miałam okazji pracować w profesjonalnym teatrze, teatr jest częścią mojego życia. Opowieści, fabuły, które wymyślam, zawsze widzę w powiązaniu z kostiumami, które do tej fabuły pasują.

Teatru spróbowała na studiach. Wtedy na filologii Uniwersytetu w Białymstoku działał „Nie Bolszoj Teatr”- tworzyła dla niego scenografię, kostiumy, choreografię. Kiedy Anna szyje stroje historyczne, nakłada je – czuje się, jakby przenosiła się w czasie.

- Wchodzę w tamten czas w bardzo namacalny sposób. Gdy wkładam gorset, widzę w lustrze, że wyglądam pięknie, ale jednocześnie myślę, jak straszne tortury przeżywały wówczas kobiety, chodząc w gorsetach codziennie. Przecież w tym się nie da normalnie poruszać!

Anna zdobyła liczne nagrody - fotograficzne, za projekty artystyczne czy np. projekt na najładniejszy kapelusz na służewieckie Derby. Prowadzi także warsztaty artystyczne i pracuje jako instruktor projektowania mody. Żyje swoimi pasjami – i nie wyobraża sobie, by mogło być inaczej.

- Pasja jest inspiracją i motorem napędowym życia. Bez niej nie można mówić o jakości życia – uważa. -  Bez pasji życie staje się prozaicznie nieznośne. I nie chodzi tu o ucieczkę od rzeczywistości, ale tworzenie nowej, alternatywnej, która nadaje inny wymiar życiu.

 

Anna Mierzyńska

Artykuł powstał dzięki materiałom Biura Zawodowej Promocji Studentów i Absolwentów Uniwersytetu w Białymstoku.







jaroszewicz_foto4_1