Michał Chmur - student Uniwersytetu w Białymstoku, który odkrywa świat z programem Erasmus+

23.07.2025
Michał Chmur

O byciu Erasmusem i podróżach w czasie studiów, o pobytach w Finlandii, Portugalii i Rumunii, o rozwoju naukowym i kulturowym, a także o tym, jak przygotować się do wyjazdu na inną uczelnię – opowiada Michał Chmur, student Wydziału Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku. - Wyjazdy naprawdę poszerzają horyzonty, otwierają głowę i dają konkretne  umiejętności. Dzięki nim można studiować jeszcze lepiej, jeszcze aktywniej i mądrzej – podkreśla.

 

Finlandia, Portugalia, Rumunia… Patrząc na Twoje wyprawy w ramach programu Erasmus+, można powiedzieć, że jesteś studentem „zwiedzaczem”, odkrywcą świata. Czy tak się czujesz?

Michał Chmur, student Wydziału Socjologii Uniwersytetu w Białymstoku: Dokładnie tak się czuję, aczkolwiek mam kolegów, którzy zwiedzają jeszcze więcej, choć może nie erasmusowo, a bardziej prywatnie. Natomiast czuję się usatysfakcjonowany sposobem, w jaki ja zwiedzam świat. Rozwijam się zarówno naukowo, jak i kulturowo. Ta wiedza, która płynie z odkrywania nowych krajów, spotykania ludzi z różnych zakątków świata, to główny atut wyjazdów uczelnianych dzięki Erasmus +.

 Jak zaczęły się Twoje studenckie podróże, czyli dlaczego postanowiłeś zgłosić się do programu Erasmus+?

Przede wszystkim chciałem poznać, doświadczyć innego systemu edukacyjnego. Moją pierwszą podróżą w ramach programu Erasmus + był wyjazd do Finlandii na University of Eastern Finland. Wyjechałem na jeden semestr, czyli na pół roku akademickiego, żeby zobaczyć, jak wygląda nauka na innym uniwersytecie - co inne uczelnie w Unii Europejskiej i na świecie mogą zaoferować -  choć wiadomo, że w domu najlepiej (uśmiech). A później były następne, krótsze wyjazdy erasmusowe do Portugalii  - Escola Superior de Educação do Instituto Politécnico w Porto oraz do Rumunii - Babeș-Bolyai University.

Jak wybierałeś poszczególne kraje, uczelnie?

Jest bardzo dużo krajów do wyboru, nawet na takim wydziale, jak Wydział Socjologii, który nie jest tak dużym wydziałem jak np. Wydział Prawa. Mamy naprawdę bogatą ofertę uczelni partnerskich. Wybierając miejsce wyjazdu, brałem pod uwagę światowe rankingi, czyli na jakim miejscu dana uczelnia się znajduje. Patrzyłem również na opcje zakwaterowania - szczególnie było to ważne podczas wyjazdu do Finlandii, ponieważ to był długi Erasmus, musiałem znaleźć zakwaterowanie na pół roku.  To dlatego ostatecznie wybrałem University of Eastern Finland. Jest wysoko sytuowany w rankingach, zapewnia dobre warunki naukowe oraz nie ma problemu, studiując tam, ze znalezieniem lokum. Uczelnia współpracuje bowiem z firmą zewnętrzną, która wynajmuje studentom mieszkania w bardzo atrakcyjnych cenach.

Jak przygotowywałeś się do podróży do Finlandii?

Przede wszystkim sprawdziłem, gdzie jadę – to ważny punkt przygotowań, bo nie pojadę do Finlandii na semestr zimowy z szortami, prawda? (uśmiech). A tak bardziej naukowo – musiałem się zorientować, jakie przedmioty będę tam realizował, jaką konkretną wiedzę muszę posiadać, żeby na dane przedmioty uczęszczać. Przyznaję, że z niektórych aspektów trochę się szkoliłem, żeby lepiej je zrozumieć. Oczywiście przygotowywałem się też z języka angielskiego - to jest bardzo ważne, żeby nie odstawać od pozostałych osób. Kolejna sprawa to wybór kampusu. University of Eastern Finland ma dwa kampusy w mieście Kuopio i Joensuu. Ja wybrałem Joensuu, bo nie podróżowałem sam, ale ze swoją dziewczyną i jej Wydział Prawa miał w tym samym miejscu kampus, a opinie o kampusach były bardzo zbliżone i były bardzo dobre. Wybraliśmy ten, który ułatwiał codzienne funkcjonowanie.

chmur_michal_uwb_8.jpg

Czy pamiętasz jakieś szczególne momenty/chwile z wyjazdów?

Tak. W Finlandii szczególnym momentem było, gdy po raz pierwszy poszedłem na kampus zobaczyć uniwersytet od środka (uczelnię z zewnątrz widziałem wcześniej, jak jechaliśmy do miejsca zakwaterowania). I ten środek zrobił na mnie największe wrażenie, ponieważ dbałość o studenta - tak mi się wydaje - jest tu na jednym z najwyższych poziomów, jaki kiedykolwiek widziałem. Na korytarzach znajdują się kanapy, które pozwalają nawet na drzemkę oraz pufy. Są też oczywiście pokoje do cichej nauki oraz świetnie wyposażona biblioteka - nawet nie zliczę z iloma komputerami. Myślę, że można byłoby na takiego Erasmusa pojechać do Finlandii bez komputera i dałoby się to pogodzić z założeniami, pisaniem prac. Może to nie był dla mnie szok, ale na pewno zaskoczenie.

W Portugalii najbardziej zaskoczyły mnie pierwsze zajęcia. Ze względu na to, że był to BIP - Blended Intensive Programme, to gdy przyszliśmy na pierwsze zajęcia, to panie prowadzące ustawiły nas w kółku, nie odzywając się do nikogo. Nie przywitały nas ustnie, tylko gestami. Ustawiły nas bezgłośnie w kółku i potem wykonywaliśmy ćwiczenia - bodajże godzinę - również nie używając głosu. Pokazywały nam, że można się zgrać z całą grupą wyłącznie za pomocą gestów, mimiki twarzy oraz ruchów rąk i ciała. Warto też  wspomnieć, że Uniwersytet zorganizował ten kurs specjalnie w takim terminie, by zbiegł się z jednym z największych, najbardziej hucznych świąt w Porto: Festa de Sao Joao czyli Świętego Jerzego. Wszędzie na ulicy było mnóstwo ludzi, którzy uczestniczyli w paradach, tańczyli. Wychodzili na ulicę dosłownie wszyscy: od dzieci po seniorów – co jest rzeczą unikatową w tym wydarzeniu. Podczas tego święta bardzo zaskoczyło mnie, że idąc ulicą, dostałem – nie wiem jak to zabrzmi - w głowę gumowym młotkiem. Zdziwiłem się bardzo, że ktoś szedł i tak nagle pacnął mnie w głowę gumowo-plastikowym miękkim młotkiem. Nic mi oczywiście nie zrobił, ale było to dla mnie bardzo dużo zaskoczenie: o co temu chłopakowi chodziło  - myślałem. Idę dalej i… znowu dostałem. Okazało się, że jest to element świątecznej tradycji. Według wierzeń Portugalczyków, takie uderzenie młotkiem w głowę ma przynosić szczęście i wyganiać złe moce – coś w tym stylu. Zainteresowało mnie również to, w jaki sposób Portugalczycy potrafili połączyć wydarzenie kościelne z imprezą, zabawą – integracją i to integracją międzypokoleniową. Byli ludzie w każdym wieku i różnych narodowości. Bez wątpienia jest to unikatowe w skali roku wydarzenie w Porto.

 Z kolei Rumunia to kraj wciąż nieodkryty przez wielu podróżników — rzadziej odwiedzany niż np. Portugalia czy Hiszpania, co nie umniejsza jego wartości. Jego siłą jest przywiązanie do tradycji, widoczne niemal na każdym kroku. Dzięki temu, że kraj ten nie jest jeszcze masowo eksplorowany przez turystów, udało mu się zachować unikalną tradycję i kulturę. Prawdziwa magia zaczyna się jednak dopiero poza dużymi miastami — tam krajobrazy wyglądają, jakby czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu, z wyjątkiem trwających nowoczesnych inwestycji drogowych, które świadczą o rozwoju. Przed wyjazdem do Rumunii był organizowany wprowadzający kurs on-linie z naukowcem z Uniwersytetu w Nowym Jorku. To ceniony profesor, który świetnie prowadził spotkania. Mieliśmy np. debaty, czy symulację pracy w Parlamencie Europejskim. Byliśmy podzieleni na grupy, partie, kraje. Wszystko odbywało się w języku angielskim.

Który kraj zrobił na Tobie największe wrażenie? Która uczelnia podobała Ci się najbardziej i dlaczego?

Każdy kraj bardzo mi się podobał, ale jeśli miałbym wybrać jeden, to wskazałbym Finlandię. Zrobiła na mnie największe wrażenie i chciałbym kiedyś tam wrócić. Podobało mi się zarówno miasto, jak i uczelnia, a głównie fiński system edukacji. Finowie stawiają bardzo na pracę indywidualną, na umiejętności, które posiądziemy sami. Na tym opiera się ich system edukacyjny - na umiejętnościach, które sami sobie wypracujemy. Profesorowie nie dają gotowych odpowiedzi, gotowych szablonów, jak mamy wykonać dany projekt. Mamy sami to wypracować, sami znaleźć literaturę, napisać własną pracę. To dało mi bardzo duże poczucie autonomii. Okazało się, że mogę w sumie pisać długie prace, choć wcześniej nie byłem na to przygotowany. W Finlandii rzucono mnie od razu na głęboką wodę i musiałem sam napisać pracę zaliczeniową na 25 stron (było na to 2 miesiące). Natomiast sam fakt napisania tak długiej pracy zaliczeniowej dla studenta na początku drugiego roku studiów, był dużym wyzwaniem, ale uważam, że pomogło mi to na przyszłość. Oczywiście czytanie tekstów w języku angielskim to też takie clou tego wyjazdu. Nabyłem bardzo ważną umiejętność - którą się nabywa z czasem - potrafię czytać długie teksty ze zrozumieniem w języku angielskim. Obecnie potrafię się porozumieć w języku angielskim z każdym, nawet z osobami, które mówią z dużym akcentem, co wcześniej było dla mnie sporym utrudnieniem.

Każda z trzech uczelni, które odwiedziłem, charakteryzowała się zupełnie innym podejściem do edukacji, sposobu przeprowadzania zajęć oraz tego, jaki luz daje się studentowi zarówno na zajęciach, jak i na zaliczeniach.

Finowie są bardzo zorganizowani i najbardziej podobał mi się ich sposób organizacji. Tam wszystko było wiadomo „od a do z” zanim przyjechałem, co nie zdarza się wszędzie.  Wszystko mogłem zaplanować 1-2 miesiące przed wyjazdem. Uczelnia wyszła nam naprzeciw, np. z zakwaterowaniem, czy z kursami. Jeśli któryś kurs nie mógł się odbyć ze względu na brak chętnych lub z innych powodów, to nie miałem problemu, by skontaktować się zarówno z koordynatorem z Polski z Panią Karoliną Radłowską - którą serdecznie pozdrawiam, jak i podmiotami po stronie fińskiej.  

Koniecznie też muszę wspomnieć o tym, że po przylocie do Finlandii, moja opiekunka z Uczelni czekała na nas w centrum miasta – oczywiście wiedzieliśmy gdzie mamy wysiąść. Wcześniej odebrała klucze do mojego mieszkania, bo mieszkaliśmy oddzielnie, a nawet pojechała z nami do tego mieszkania i pomogła z bagażami, bo wiadomo, że jak się jedzie na pół roku to nie z jedną walizką i plecakiem, tylko z większym bagażem. Takie super zaopiekowanie czułem przez cały pobyt w Finlandii. Bardzo dobry był również kontakt z profesorami. W każdym momencie mogłem zwrócić się do nich o pomoc, odpisywali na każde pytanie i to odpisywali bardzo szybko, bo odpowiedzi były nawet w przeciągu pół godziny czy godziny. To był ukłon w stronę studenta i to zaopiekowanie wpłynęło na to, że tę uczelnię wybrałbym jako ulubioną.

Czy miałeś okazje nawiązać nowe znajomości? Jakie są Twoje doświadczenia z innymi studentami? Czy nie było bariery językowej?

W Finlandii doświadczenia z innymi studentami, jak i ogólnie z ludźmi, którzy tam się uczą, zaczęły się od razu, ponieważ zostaliśmy zakwaterowani w mieszkaniach, w których mieszkaliśmy po trzy osoby. Zostałem zakwaterowany z dwoma Rosjanami, jeden z nich był studentem leśnictwa, a moja dziewczyna zamieszkała z dwoma Rosjankami. Co do barier językowych - to znam rosyjski.  Gdy wszedłem do mieszkania, to zacząłem po rosyjsku płynnie z nimi rozmawiać  - nawet pomyśleli, że jestem z Rosji. Myślę, że posługiwanie się płynnie kilkoma językami to duże ułatwienie na zagranicznych wyjazdach.   

Warto też wspomnieć, że organizacje studenckie zorganizowały od razu po przyjeździe Erasmusów taką integrację ogólnouczelnianą, najpierw z podziałem na kierunki, ale później ogólną, w której uczestniczyli także studenci z uczelni. To była świetna zabawa, ale dała też możliwość poznania studentów, z którymi później byłem na zajęciach.

Na każdym z przedmiotów spotykałem studentów z różnych krajów, np. z Anglii, Francji, czy nawet Ameryki Południowej. Kontakty nawiązanie w Finlandii dalej trwają.  Cały czas utrzymujemy relacje, głównie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Ludzie odzywają się do nas, np. jak są w Polsce, to im pomagam w zorganizowaniu pobytu, podpowiadam co warto zobaczyć w danym mieście, które chcą odwiedzić.

W Portugalii od razu dało się wyczuć taki pewien luz. Gdy przyjechaliśmy, to nie znaliśmy się nikogo z innych krajów, tylko z Polaków z Uniwersytetu w Białymstoku (ok 6 osób z Wydziału Nauk o Edukacji oraz Socjologii). Natomiast poprzez wspólną pracę, wspólne zadania, zajęcia w grupach już po pierwszym dniu czuliśmy się bardzo swobodnie w swoim towarzystwie, dosłownie jakbyśmy się znali bardzo długo. Taka praca w międzynarodowych grupach na pewno pomaga w nawiązywaniu relacji, kontaktów, bo czasami wydaje nam się, że ludzie z innych krajów są dalsi, niż naprawdę są.

W Rumunii bardziej integrowaliśmy się na samodzielnie organizowanych wyjściach ze względu na to, że tamtejszy wyjazd charakteryzował się bardziej formą wykładową. Możliwość rozmowy z innymi uczestnikami była raczej na przerwach między zajęciami. Formę bardziej warsztatową miał także on-line content, o którym już wspominałem. Uniwersytet w Rumunii zorganizował nam też swoją integrację, która polegała na pokazach i nauce rumuńskich tańców. Mogliśmy tam zintegrować z ludźmi z innych krajów, reprezentujących różne kultury.

Warto wspomnieć, że każdy kraj, każda uczelnia cechowała się innym podejściem do integracji studentów, do tego, jak ona przebiegała i pomocy w organizacji tego typu spotkań. Nawiązane kontakty nadal są podtrzymane. Myślę, że jest to główna wartość tych wszystkich wyjazdów.

chmur_michal_uwb_1.jpg

 Czy dzięki wyjazdom z programu Erasmus zdobyłeś nowe umiejętności i wiedzę, które uważasz za szczególnie wartościowe w kontekście studiowania na Uniwersytecie w Białymstoku, na Wydziale Socjologii? 

Tak – zdobyłem nowe umiejętności, to mogę powiedzieć na pewno. Przede wszystkim bardzo poprawił się mój język angielski. Wyjazdy - szczególnie do Finlandii - dały mi też taką lekkość „w przelewaniu siebie” na papier, w pisaniu akademickim – bo tego wcześniej nie doświadczyłem, szczególnie, jeżeli chodzi o dłuższe formy wypowiedzi. To jest – tak myślę – bardzo duży atut. Uważam, że warto również wspomnieć  o umiejętnościach miękkich takich jak np. nawiązywanie nowych znajomości, umiejętność wysławiania się i rozumienia innej osoby. Te wyjazdy cechowały się tym, że trzeba było wykazać się dozą zrozumienia dla innych kultur, innych narodowości, innych osób. Mój dziadek zawsze powtarzał, że jest to wartościowe. Dlatego lubię powiedzenie: „Nie ma niczego głupiego, nie ma niczego dziwnego w innych kulturach. One są po prostu inne”. Piękna jest też taka umiejętność miękka jak empatia, czyli umiejętność postawienia się w sytuacji drugiej osoby, umiejętność współpracy. Jest to bardzo ważne podczas wyjazdów zagranicznych, ponieważ pracuje się w zespołach międzynarodowych. Czasami były to duże zespoły, w których każdy prezentował inny „background”, inne przyzwyczajenia, inny sposób ekspresji. To co nas łączyło, to język angielski, czy w moim przypadku także rosyjski. To nam dało takie pole do budowania owocnej współpracy i odnalezienia się w tym wszystkim razem, nie osobno.

 Czy planujesz kolejny wyjazd w ramach programu Erasmus+?

Na pewno. Przede mną II stopień studiów, podczas których też mogę korzystać z programu Erasmus+.

To teraz poproszę Cię o krótki poradnik dla studentów UwB, którzy jeszcze nie korzystali    z programu Erasmus+  a chcieliby spróbować… Na co trzeba zwracać uwagę, jak się przygotować?

Pierwsza moja rada to słuchanie tego, co mówią Panie z Działu Współpracy Międzynarodowej UwB, ponieważ przed każdym Erasmusem, nawet tym Erasmusem na BIP, są organizowane specjalne spotkania, na których poznajemy szczegóły, dowiadujemy się np. o stawkach stypendium, na które możemy liczyć, obierając dany kierunek wyjazdu. Warto pamiętać, że stawki stypendiów wyjazdowych różnią się. Kierunki są uszeregowane w pierwszej grupie, w drugiej i w kolejnych i różnią się tą zapomogą - subwencją dla studenta. Zarówno koordynatorzy wydziałowi, jak i koordynatorzy  z Działu Współpracy Międzynarodowej znajdującego się w Rektoracie przy ul. Świerkowej są bardzo, bardzo pomocni i w sumie rozwiewają wszelkie wątpliwości. Jak byłem w Finlandii, to zawsze mogłem zadzwonić, zwrócić się do Pani Magdaleny Tkaczuk z DWM. Podobnie było z Panią Koordynator Wydziałową, ją też zawsze mogłem poprosić o pomoc.

Kolejna sprawa - na etapie załatwiania formalności przed wyjazdem radziłbym zachować spokój i nie zniechęcać się. Te formalności są naprawdę do załatwienia i jestem przekonany, że na wszystkich wydziałach naszego Uniwersytetu, studenci znajdą pomoc, wsparcie np. przy uzupełnianiu formularza Learning Agreement. Nie należy się przejmować, nie należy się tego bać. Nawet gdy pojawi się jakaś trudność, nawet najdrobniejsza, to ona szybko zostanie załatwiona z pomocą wykwalifikowanych pracowników UwB.

Kolejny punkt to kwalifikacje językowe, które sprawdzane są przez zespoły powoływane na poszczególnych wydziałach na naszej uczelni. Na każdym wydziale są komisje, w skład których wchodzą pracownicy danej jednostki oraz przedstawiciel studentów, aby zachować transparentność, żeby nie było później żadnej wątpliwości.

Jak już wcześniej wspominałem, Uniwersytet w Białymstoku ma podpisane umowy z wieloma uczelniami partnerskimi, dlatego warto wejść na stronę swojego wydziału i wybrać te, które nas interesują. O ile dobrze pamiętam, we wniosku Learning Agreement, można wpisać uniwersytet pierwszego wyboru, drugiego, a w niektórych przypadkach nawet trzeciego. Uczelnie wybiera się samodzielnie, natomiast jeśli uniwersytet pierwszego wyboru będzie bardzo oblegany to koordynatorzy mogą zaproponować – oczywiście decyzja i tak należy do studenta – uniwersytet w innym kraju albo w tym samym kraju tylko inną uczelnię. Natomiast to od nas zależy, czy się na to godzimy.

Z praktycznych rzeczy trzeba zainteresować się zakwaterowaniem na danych uczelniach, bo nie na każdej jest wszystko podane na tacy, tak ja miałem w Finlandii, czasem trzeba znaleźć samemu zakwaterowanie, co może stanowić pewne wyzwanie. Nie jest to jednak duży problem.

Jeżeli chodzi o podróż (dojazd), bo oczywiście można skorzystać z dodatku Green Travel, który subsydiuje nam to, że pojechaliśmy ekologicznym/zrównoważonym  środkiem transportu np. autem, ale z kilkoma innymi osobami. W przypadku samolotu nie możemy się starać o dodatek Green Travel. Organizacja podróży spoczywa na nas, ale myślę, że w dzisiejszych czasach, nie jest to duże wyzwanie.

Dużym wyzwaniem nie jest też rozliczenie mobilności – tutaj znów możemy liczyć na koordynatorów z Uniwersytetu w Białymstoku. Można po prostu do nich zadzwonić, napisać, dowiedzieć się.

Podczas wyjazdu może się też zdarzyć – i nie należy się tego bać - że dany przedmiot, dany kurs, na który chcieliśmy pójść, nie odbędzie się. Wtedy można wybrać inne zajęcia. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że w Finlandii, zamiast jednego kursu na socjologii, miałem zajęcia na Wydziale Psychologii. W takich przypadkach można liczyć na wsparcie koordynatorów z uczelni partnerskiej, jak i z UwB, którzy czuwają, pomogą, na pewno nie zostawią nas bez pomocy.

 I na koniec: dlaczego warto korzystać z programu Erasmus+?

To jedna z najlepszych rzeczy, jaką można doświadczyć na studiach. Wyjazdy naprawdę poszerzają horyzonty, otwierają głowę i dają konkretne – jak już wspomniałem – umiejętności. Dzięki nim można studiować jeszcze lepiej, jeszcze aktywniej i mądrzej. 

Za sprawą programu Erasmus wiem,  że mogę wyjechać do innego kraju i za bardzo się nie martwić, bo jestem w stanie sam wszystko zorganizować.

Drodzy Studenci, nie bójcie się Erasmusa, bo wszystkie czynności organizacyjne i studia na innym uniwersytecie, w innym kraju są raczej ekscytujące, niż straszne. Jestem tego żywym przykładem.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Joanna Adamczewska (współpraca Marta Gawina)

Galeria zdjęć

W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności Uniwersytetu w Białymstoku. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.