Czy polskie prawo skutecznie chroni zwierzęta przed przemocą? Na to pytanie odpowiada projekt badawczy pt. „W obronie bezbronnych. Prawnokarna ochrona zwierząt wobec zmiany ich postrzegania w społeczeństwie”, realizowany przez dr Dianę Dajnowicz-Piesiecką z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku. - Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków było to, że prawo karne - wbrew moim początkowym założeniom – nie jest najważniejszym narzędziem ochrony zwierząt – podkreśla badaczka.
Realizacja projektu rozpoczęła się w kwietniu 2022 roku. Początkowo grant był zaplanowany na dwa lata, jednak - za zgodą zespołu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego - jego realizacja została wydłużona do kwietnia 2026 roku.
- Badania nad prawnokarną ochroną zwierząt okazały się znacznie bardziej rozległe i wciągające, niż pierwotnie zakładałam. Temat nie dał się zamknąć w sztywnych ramach czasowych. Obecnie znajduje się w końcowej fazie realizacji. Zdecydowana większość zaplanowanych zadań została już wykonana, najważniejsze wnioski są już wykrystalizowane i pozwalają spojrzeć na prawną ochronę zwierząt w Polsce z nowej, bardziej całościowej perspektywy – mówi dr Diana Dajnowicz-Piesiecka z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Białymstoku.
Dodaje, że głównym celem projektu było ustalenie, czy obowiązujące w Polsce przepisy dotyczące ochrony zwierząt - zwłaszcza w wymiarze prawa karnego - odpowiadają współczesnym potrzebom społecznym i aktualnemu sposobowi postrzegania zwierząt. Badaczka postanowiła sprawdzić, czy prawo nadąża za zmianą społecznej wrażliwości, za rosnącą świadomością, czy oddolnymi inicjatywami obywatelskimi.
- Drugim ważnym celem było zbadanie, jak wygląda obecnie prawnokarna ochrona zwierząt w Polsce, jakie przepisy ją tworzą, w jaki sposób są stosowane i jak ewoluowało reagowanie państwa na przestępstwa wobec zwierząt na przestrzeni lat – wyjaśnia prawniczka z UwB.
Jej projekt obejmował m.in. analizę przepisów prawa karnego, orzecznictwa sądowego, statystyk kryminalnych, a także sondaż wśród organizacji pozarządowych zajmujących się ochroną zwierząt oraz obserwacje uczestniczące podczas interwencji prozwierzęcych.
- Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków było to, że prawo karne - wbrew moim początkowym założeniom – nie jest najważniejszym narzędziem ochrony zwierząt. Owszem, odgrywa istotną rolę, ale nie pierwszoplanową – wskazuje autorka projektu.
Analiza orzecznictwa pokazała, że reakcje karne na przestępstwa wobec zwierząt są stosunkowo łagodne. Sądy najczęściej sięgają po grzywny lub kary ograniczenia wolności, czyli prace społeczne. Kary pozbawienia wolności należą do rzadkości.
Badania pokazały, że to nie surowość kar decyduje o realnej ochronie zwierząt. Znacznie ważniejsze jest to, czy w toku postępowania zwierzę zostaje skutecznie zabezpieczone przed dalszym krzywdzeniem. Tymczasem w praktyce zdarza się, że - mimo orzeczenia zakazu posiadania zwierząt - sądy nie decydują o przepadku konkretnego zwierzęcia, które padło ofiarą przemocy, czyli o jego odebraniu właścicielowi. To, jak podkreśla dr Dajnowicz-Piesecka, sytuacje trudne do zaakceptowania i wymagające pilnej refleksji.
Kolejny ważny wniosek dotyczy potrzeby pogłębienia wiedzy i specjalizacji wśród przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości w zakresie stosowania przepisów o ochronie zwierząt.
Bardzo inspirujące okazały się również porównania międzynarodowe. Jako przykład prawniczka podaje Holandię. Tu kluczowe znaczenie mają działania systemowe: identyfikacja i rejestracja zwierząt, kontrola populacji poprzez kastrację i sterylizację oraz szeroko zakrojona edukacja społeczna i promowanie adopcji.
- Rozwiązania te sprawiły, że Holandia uchodzi za pierwszy i jedyny kraj na świecie, w którym nie ma bezdomnych zwierząt. Sytuacja taka nie jest efektem jednorazowej rewolucji, lecz konsekwentnej polityki prowadzonej od lat 90. Bardzo istotnym ustaleniem było również to, że największy ciężar ochrony zwierząt w Polsce spoczywa nie na instytucjach państwa, lecz na organizacjach pozarządowych. To one w praktyce korzystają z instrumentów takich jak czasowy odbiór zwierząt i przejmują odpowiedzialność za ich dalszą opiekę. Ten fakt wciąż nie wybrzmiewa dostatecznie mocno w literaturze ani w debacie publicznej – dodaje dr Diana Dajnowicz-Piesiecka.
Prawną ochroną zwierząt zajęła się nieprzypadkową – a inspiracją była historia jej psa Nory.
- Wszystko zaczęło się 17 stycznia 2021 roku, w środku zimy, podczas śnieżycy i mrozu. Razem z mężem jechaliśmy do Suwałk, by adoptować psa z fundacji „Zwierzęta Niczyje”. Podczas wizyty usłyszeliśmy historie zwierząt odebranych interwencyjnie - często w dramatycznych okolicznościach. Rozmowy o realiach codziennej pracy organizacji prozwierzęcych, o przepisach, o bezradności systemu i o skali okrucieństwa wobec zwierząt sprawiły, że spojrzałam na ten problem także z perspektywy prawniczki. Historia mojego psa - znalezionego jako trzymiesięczne, przemarznięte szczenię w podsuwalskim lesie - była dla mnie wstrząsająca. Z czasem zrozumiałam, że to, co mnie poruszyło, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Tak narodził się pomysł na badania. Dziś mogę powiedzieć, że mój pies był - i nadal jest - cichym współuczestnikiem tego projektu. Towarzyszy mi podczas pisania, analiz i konsultacji. A kiedy naukowa atmosfera robi się zbyt ciężka, przychodzi, trąca noskiem w łokieć i przypomina, że czasem najlepszym rozwiązaniem jest spacer i chwila oddechu – opowiada prawniczka.
Projekt realizowany jest w ramach ministerialnego programu „Nauka dla Społeczeństwa”. Dlatego jego wyniki od początku miały mieć nie tylko wartość akademicką, lecz także realną użyteczność społeczną.
- Zależało mi na tym, aby ustalenia badawcze nie pozostały wyłącznie w obrębie środowiska naukowego, lecz rzeczywiście trafiły do tych, którzy na co dzień zajmują się ochroną zwierząt. Aktywnie prezentowałam wyniki badań na licznych konferencjach naukowych i seminariach, dbając o ich popularyzację i przystępność. Co istotne, w wydarzeniach tych uczestniczyli nie tylko badacze, ale również przedstawiciele organizacji pozarządowych, aktywiści, prawnicy, sędziowie oraz reprezentanci organów ścigania. Równolegle starałam się opracowywać wyniki badań w formie artykułów naukowych – dodaje dr Diana Dajnowicz-Piesiecka.
Więcej informacji można znaleźć na stronie internetowej projektu: https://zwierzeta.uwb.edu.pl/
W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności Uniwersytetu w Białymstoku. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.